Gościem nr 3 rubryki "wywiady" będzie Ewa Brzoza-Birk. Zarówno osoba, jak i
jej wiersze potrafią wywołać sporo emocji. Mam nadzieję że wywiąże się
ciekawa dyskusja.
Ewa Brzoza Birk
Finalistka Ogólnopolskiego konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina w 2006
roku. Publikowała w Odrze, Redzie, Cegle, Portrecie. O jej poezji pisał w
Tygodniku Powszechnym Karol Maliszewski. Mieszka w Danii. Z Polski, a
konkretnie z Warszawy, wyemigrowała w latach osiemdziesiątych. Właśnie
ukazał się jej debiutancki zbiór wierszy "Krajobraz po meblach"
Umowa
Opowiem ci jak to ze mną jest: nie jem, zanikam
albo inaczej - uważam, że musi mnie być mniej.
Tak mało, żeby ukryć się przed kłamstwem.
Nie pluć wodą niszczącą ciało, nie osądzać,
że wszystko, co mnie dotyka, jednak się dzieje.
Jestem w więzieniu i tam nie mam niczego
własnego. Czasem wyrywam się; dla nowego
mężczyzny znajduję trochę czułości.
Od kiedy pomiędzy kamieniem a ziemią trwa umowa,
będą razem. Chcę zgłębić tajemnicę,
dlaczego rzeczy tracą połysk
nie wszystko zamienia się w kamień.
Czynności
Zgodziłam się zamieszkać w domu bez ogrodu. Na tarasie
zbudowałam schron; kwiaty i szczypior w doniczkach,
wszystko zagrzebane w ziemi -
„temu, kto się wykąpał, wystarczy umyć nogi, bo cały jest
czysty.”
Nie ma zła, zanim się od niego nie umrze.
Smutek, to kasza z obłoków, okruchy.
Strefa
Na drodze z Dworca Marymont do Lasek, zgasły latarnie.
Mówią, że ich podróż zaczęła się wcześniej od mojej.
Nie wiedzą, ile potrafię ukryć pod farbą do włosów
i w miejscu, gdzie zgasili las.
Przedzieram się przez rzekę płynącą środkiem miasta.
Po drugiej stronie ulicy chmury już wyschły;
na ścianie dryfującej budki telefonicznej
ktoś wydrapał napis:
"Nie widzę a i tak cię pierdolę."
Narzeczeni
Siedzę na parapecie okna - oni już są:
konserwator obrazów, poeta pracujący na nocną zmianę
i pijany wiking, ojciec mojego dziecka -
jakby zapomnieli, że odeszli.
We wrześniu ubieram się na czarno. Daleko mi
do erotycznych projekcji, a przecież kiedyś
tak się przejmowałam.
Nauczyłam się nakładać szminkę, farbować włosy
i wybielać szare podkoszulki.
Gdy przychodzą, nie pytam,
co się z nimi dzieje; widzę, że nadal brak im tchu -
na podobieństwo haplopelma dopadają
innych ofiar.
Piję bolsa, drinka samotnej kobiety i wszystko
jest martwe i puste jak ślepa kuchnia
w wynajętym mieszkaniu.
Z "Krajobraz po meblach", 2009, Poznań