żłobione rysy w mojej pamięci
utkane z bezbarwnych marzeń
kryjące mą boleść rozlaną
po kierze madagaskaru
dłutem wiercone z posadzce westchnień
rozbijające dzisiejsze wczoraj
w szalu zabarwień nocnych grafiti
pachnących tęczową aurą
bagrują niedosyt jutrzejszej płozy
miałkiego torfu słów niedopełnionych
dając zielone światło jutrzenki
eklogi siódmego roku
Wasze opinie
za wywołanie mieszanych doznań po przeczytaniu i "posadzkę
westchnień". Pozdrawiam.
grafomania wylewa sie potokami
<<
1 >>