błoga cisza rozlega się otulając ramiona. gorące
promienie skraplają się na widok otwieranych powiek
południe prawie. rozdziera krzykiem czasu szaty
nie ruszam się. opadam. gorące tchnienie odpływa w bezruch
zmącona świadomość kłóci się z bezdechem. urwany sen
silniejszy aniżeli wola. zamykam morskie oko podobnie jak drzwi
przez które słyszę wściekły szum. futryny drżą. nie mam sił
podnoszę się w ramionach tuląc puch. rozwali - myślę
w pieleszach morze na jawie gość zupełnie jak w śnie. zalepia
powierzchnię szpary stosem gazet. szarpie futryny
skrzypią. tylko ostatnie skrawki na ramionach. patrzą
zakłopotane bez okrycia
Wasze opinie

abigail
09 kwietnia 2008 08:52
83.22.79.***
A mnie się nawet podoba, chociaż przyczepiłabym się do paru zwrotów :)...
pozdr.
Jak pisałem Szanownej Pani, moim zdaniem popracować nad formą
:)
Pozdrawiam.
<<
1 >>