|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Anon: 15157741
OW: 05 mar 10 (pią) 00:38
Ilość wizyt: 2
Obejrzanych stron: 22
Użytkowników online: 108*
Zalogowanych online: 30
Ta siła, która przez zielony lont prze kwiaty,
Prze mój zielony wiek; ta, co rozrywa korzeń,
Jest niszczycielką moją.
I tracę głos, gdy mam mówić skręconej róży,
Że młodość moją gnie ta sama febra mrozu.
Ta siła, która prze wodę na wskroś przez skały,
Tłoczy moją krew; ta, co wysusza rzeki,
Krew moją zmienia w wosk.
I tracę głos, gdy mam powiedzieć moim żyłom,
Jak piły z górskich wód usta, którymi mówię.
Ta ręka, która w wir wprawia wodę w kałuży,
Podnosi lotny kurz; ta, która wiąże wiatr,
Ciągnie mój czarny żagiel.
I tracę głos, gdy mam mówić powieszonemu,
Że z mego ciała kat uczynił swoje wapno.
Przylgnął wargami czas do tryskających źródeł;
Miłość nabrzmiewa, lecz opadająca krew
Uspokoi jej ból.
I tracę głos, gdy mam wiatrowi opowiadać,
Jak wielki zegar gwiazd wybił godzinę nieba.
I tracę głos, gdy mam mówić zmarłej kochance,
Jak pełznie w pościel znów ten sam skręcony robak.
tłum. Stanisław Barańczak
|
Opinie czytelników serwisu : |
Ulubione Poleć Drukuj |