|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Anon: 19517502
OW: 03 wrz 10 (pią) 22:50
Ilość wizyt: 2
Obejrzanych stron: 29
Użytkowników online: 101*
Zalogowanych online: 23
Nocą rozszedlem sie we wszystkie strony,
Aby się zbudzić w wielu różnych łóżkach,
by nie pamiętać, że umarłem. Noszę
przy sobie od niedawna zapasową parę
skarpetek i koszulkę na zmianę, szczoteczkę
do zębów, wszystko po to, żeby nie pamiętać,
że umarłem, a także by mieć dom gdziekolwiek.
Ona z nienacka objęła mnie przez sen,
dwukrotnie wymówiła obce imię,
tak czule, że nieomal się zdecydowałem
przyjąć to imię, wziąć sobie tę czułość.
Ale umarłem i wyszedłem stamtąd,
i nadal idę poprzez wietrzną próżnię.
Ale umarłem - i jeśli znajduję
miejsce na sen - to mocno prrytulam poduszkę,
krzyczę w poduszkę swoje imię martwe,
krzyczę w poduszkę swoje imię martwe.
|
Opinie czytelników serwisu : |
Ulubione Poleć Drukuj |