|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Anon: 15179012
OW: 05 mar 10 (pią) 18:27
Ilość wizyt: 2
Obejrzanych stron: 28
Użytkowników online: 169*
Zalogowanych online: 20
I Spór w kurii
W pewnej kurii na temat pieniędzy
Straszny spór rozgorzał pomiędzy
Skarbnikiem kurii i kanclerzem.
Choć spór się toczył w dobrej wierze,
To prowadził do kurii nędzy
Mieszkańcy Wyspie Bali
Bali się morskiej fali.
Od poniedziałku do niedzieli,
Szli zawsze z rana do kąpieli
Ale nie w morzu lecz w balii.
Kury zwołały sympozjum,
By stwierdzić, czy kura ma rozum.
Zdaniem koguta
Kurza dysputa
To kurnikowe kuriozum.
Pewna Rosjanka z Odessy
Lubiła ciemne interesy.
Gdy się urodził jej synek,
Był ciemny niczym Murzynek,
Wiec się synem jej maż niezbyt cieszył.
Władca Mongolii – Dżingis-Chan
Siarczyście zaklął, gdy tarł chrzan.
Od tego czasu każdy z chanów
Musi raz w życiu korzeń chrzanu
Zetrzeć i zakląć jak cham.
Nie przyjechał na Jazz Jamboree
Pewien jazzman, co przez dżem był chory.
Fani jazzu myśleli czemu
Jazzman zatruł się słoikiem dżemu
I zakończył z Jazz Jamboree love story.
Przyszedł raz skinhead do fryzjera,
Bo chciał się ostrzyc aż do zera.
Fryzjer – prawdziwy Żyd z Żyda
Ostrzygł go na Gwiazdę Dawida,
Dużo ładniej wygląda skin teraz.
Żył pewien Karol w Karlovych Varach,
Co moczył wargi w różnych wywarach.
Raz pewien wywar
Do warg mu przywarł,
Więc nie całuje go stara.
Pewna Ałła z Ałma Aty
Wszystko w sklepie brała na raty.
Ręcznym praniem kiedyś była zmęczona,
Więc na raty wzięła pralkę – automat,
Chociaż wiele rat miała do spłaty..
Do wybrzeża Północnej Korei
Jacht dopłynął. Zacumował przy kei.
Potem tym jachtem Kim Dzong Il
Przebył tysiące morskich mil
Aż bom, jak łom w łeb go zdzielił.
Posprzeczała się z Malwiną Milena.
Bo Milena lubiła Szopena
A Chopina
Wolała Malwina.
Obie twierdzą: – Na zgodę szans nie ma.
Zupełnie bez ładu i składu
Ubliżała arze kakadu
Jakiś kakadu afront
Musiał mieć zgubny wpływ na front,
Bo kakadu w dziób dostała kulką gradu.
Chiński projektant wnętrz – pan Sen-Su
Ustawił sedes obok kredensu,
Żyrandol zamocował w podłodze,
By ktoś napisał w „Modnej Modzie”
O głębszym sensie tych paru nonsensów.
W jakimś stanie, chyba w Nebrasce
Pewien facet leżał na lasce.
Ponieważ jestem chłopak szczery,
To dodam, ze to był emeryt,
Który o lasce szedł po ślizgawce.
To sprawa bardzo śliska –
Na plaży feministka.
Zwłaszcza, gdy dodam do tego –
Bez listka figowego,
Pracująca w Klubie GoGo na pół gwizdka.
Wielki wódz Manitou
Kość bizona rzucił psu.
Potem wszyscy dziwili się czemu
Manitou nie mógł trzymać totemu.
Może ręka zwichnęła się mu?.
Do Juarez przybył przedsiębiorczy gringo,
Który chciał otworzyć wielki Salon Bingo.
Lecz kiedy jadł fasolę z chili
To poczuł ogień i po chwili
Zawył tak, jak Placido Domingo.
Pewien szaman bez pióropusza
Biegał krzycząc: - Wigwam się rusza!
Wódz, Indian - facet nieciemny,
Odgadł szybko: - To był wybuch podziemny
Dokonany na zlecenie George’a Busha.
Tuż przed odlotem kamikadze
Przez dłuższą chwilę stał na wadze.
Pytano go, o czym marzył.
On odrzekł: - O tym bym ważył
Tyle samo, jak się wysadzę.
W pewnej weneckiej gondoli
Nastąpił nagle zgon Oli.
Spojrzał gondolier
Na zmarłą Olę,
Nim ja zatopił przy boi.
Żyła kiedyś pewna Ula,
Co chodziła zawsze w tiulach.
Mąż, gdy przytulał Ulę,
To zamiast Uli czuł tiule,
Więc przestał Ulę przytulać
Chłopak ubrany w trykot
Zamówił w knajpie antrykot.
Przy dźwiękach country
Zmówił trzy mantry,
No a antrykot zjadł zły kot.
Pewien ludożerca – koneser
Młode dziewczę spakował w neseser.
W podróż wyruszał,
Więc zabrać musiał
Smaczną przekąskę na deser.
Pewien biegacz z La Paz
Dostał na bieg zakaz.
Musiał więc nogi
W połowie drogi
Nie wziąć lecz włożyć za pas.
Pojechał ojciec – synoptyk
Do syna. Jego syn – optyk
Jak tyka chłop,
Wzrost po sam strop,
A przy tym gruby, jak snop tyk.
Szła dziewczyna ze smutną miną
Do fabryki lodów „Bambino”.
Była smutna, bo miała powody,
Każdy wiedział, że robi lody
I to było jej smutku przyczyną.
Znanym twórcą haiku
Był Murzyn z Mozambiku.
Pisał haiku na haju,
Więc o ich sens się spierają
Teoretycy języków.
Raz linoskoczek z Małkini
Chciał po trakcyjnej przejść linii.
Spróbował, lecz się przeliczył,
Poza tym przez jego wyczyn
Spóźnił się Express do Gdyni.
Pewien młodzieniec z Werony
Wenerą był zarażony.
Przez tą Wenerę
Jego interes
Został poważnie skurczony.
Pewien chasyd wyglądał mizernie,
Bo od dziecka się żywił koszernie.
Kiedy mu rankiem
Dałem kaszankę,
To rzucił się na nią pazernie.
W Hong Kongu grywał w ping-pong
A la longue z King Kongiem King Kong.
Lecz nagle piłka od ping-ponga
Trafiła w czuły punkt King Konga,
Więc gong zadzwonił ding-dong .
Sasza wysłał depeszę,
Że chce kupić pepeszę.
Depeszą wkurzył
Sprzedawcę Uzi.
Dziś Saszę porasta meszek.
Tajemniczy przybysz z kosmosu
Uciął sobie drzemkę wśród kłosów,
A był czas żniw,
Więc się nie dziw,
Że w kawałkach śpi wśród ziaren stosu.
Pewien znany arytmetyk
Miał arytmię, więc brał leki.
Serce arytmetyka
Zaczęło po lekach pikać
W rytmie wiersza z klasycznych poetyk.
Sprzedawca damskiej konfekcji
Z powodu strasznej dysleksji,
No a do tego dysgrafii
Zamówić nie potrafił
Kolekcji, co byłaby sexi.
Pewien gliniarz – kolegi mego wujo
Wciąż czatował na tych wszystkich, co czatują.
- Co robił? – zapytacie.
Czatował na tych na czacie,
Czyli skrycie badał o czym konwersują.
Pewien przedszkolak z San Diego
Nałykał się klocków LEGO.
Chociaż LEGOland
W brzuchu go bolał,
Zaimponował kolegom.
Pewna dziewczyna mówiła z trwogą,
Że ktoś jej w parku pokazał ogon.
Wyszło na jaw,
Że to był paw,
Więc teraz oskubać go mogą.
Żył w Szkocji pewien klan,
Co pijał co dzień tran.
Niestety, ostatni wieloryb,
Chociaż był tłusty, był chory,
Więc przeszedł klan w inny stan.
Pewna niemowa z Rygi
Chciała kupić figi na migi.
Gdy pokazała figę,
Sprzedawca pojął migiem,
Że figę sprzeda mimo fatygi.
Pewien facet z Zanzibaru
Chodził pijać ice tea do baru.
Przez ciągłe picie ice tea
Nos mu się całkiem zmarszczył.
To był objaw chronicznego kataru.
Pewien waleczny generał
Na pole wroga się wdzierał.
Z jakiejś przyczyny
Trafił na miny.
Dziś ma dębowy futerał.
Narkomanka z Moguncji
Wzięła koki pięć uncji.
Pod wpływem koki
Rozum wywłoki
Wykazywał szereg dysfunkcji.
Pewien bloger w swym blogu
Pisał bzdury o Bogu.
Wołam więc: - Boże,
Jeżeli możesz
Na zawsze go z blogów wyloguj.
W prowincji Guadalajara
Macho leżał na marach.
Żegnali go amigos
Jedząc z fasoli bigos
I grając na gitarach.
Pewien facet, co miał okropnego zeza
chwycił pączek, choc mu w oko wpadła beza.
A moja rączka
Chciała wziąć pączka,
Więc tego z zezem mi nie żal.
Pewien rosyjski kanonier
Strzelał w Loni piwonię.
Po tych wystrzałach
Lonia spęczniała
I na świat wydała Sonię.
Pewien lama z Nepalu
Skończył żywot na palu.
Yeti go złapał,
Potem wbił na pal,
Bo lama nie dał mu szmalu.
Pewien niemowlak z Acapulco
Miał kolkę. Przez nią płakał w kółko.
Mimo baby-sitter Polki
On miał w kółko straszne kolki
I zwijał się, jakby był kulką.
Pewna Ela przeczytała w „Vivie”,
Że wakacje warto spędzić w Tel Avivie
Lecz w Internecie pisał Dżihad,
Że ten Tel Aviv to jest kicha.
Teraz Ela nie wie kto pisze uczciwie.
Pewna znana kurtyzana
Miała dźwięczne imię Nana
Ta bohaterka książki Zoli
Była przez młodzian i ramoli
Bez przerwy rozbierana.
Pewien Billl
Zrobił deal
Minęła chwila
I nie ma Billa
Bo killer zrobił kill.
Mateo z Montevideo
Nie miał na wodę i CO.
- Jak chłopak młody
Ma żyć bez wody?
- Musi zakupić spray deo.
Pewien kierowca amfibii
Wjechał amfibią do Libii
Kadafi Muamar
Ze strachu zamarł,
Lecz potem dał mu alibi.
Jest to historia geodety,
Co się dobierał do kobiety.
Już był tak blisko,
Wymierzył wszystko
Wziął rozbieg, nie trafił, niestety.
Na Śląsku żył pewien Ecik,
Co tupet miał i tupecik.
Ludzie, co żyli z nim na kupie
Mówili, że Ecika tupet,
Bardziej niż tupecik szpeci.
Do neurologa przyszedł pewien chory,
Bo pozbawił go ktoś w głowie części kory.
Prosi: - doktorze,
Niech pan pomoże;
Lecz doktor mu odrzekł: - I’m sorry
Przedsiębiorca pogrzebowy podjął kroki,
By do jego firmy szły zwłoki z Milwoki.
Pracuje teraz całą dobę,
Bo uświadomił szybko sobie,
Że zwłoki nie cierpią zwłoki.
Ruszył raz łysy Maestro
Na tourne po Włoszech z orkiestrą.
Lecz widząc Włochów włochy
Bez przerwy robił fochy
I wracać stamtąd chciał presto.
Pewien sądowy komornik
Zgubił sumienia opornik
Świątek, piątek, czy niedziela
Do dłużników się dobierał
I zżerał ich, jak deskę kornik.
W jednej z wojskowych jednostek
służył z wyrostkiem wyrostek
Huczy jednostka
Lekarz wyrostka
Wyciął, a nie wyrostek.
Na filozofie kandydat
Dostał pytanie z Kandyda.
Głowi się teraz:
- Kandyd Woltera
Wydał, czy Wolter Kandyda?
Nie wiodły się interesy
Pewnej niemłodej hostessy
Topniała kasa i kiesa,
więc załamana hostessa
Poszła się sprzedać do desy.
Jadłem raz w knajpie w Modenie
Dorodną kaczkę z nadzieniem.
Płacąc, spytałem szefa sali,
- Czym żeście kaczkę tą nadziali?
- Niczym, to jej pożywienie.
Powyżej lasów są hale.
Wiedzieć powinni to drwale.
Lecz ten drwal to był trąba,
Miast niżej hal las rąbać,
On pobiegł rąbać Halę.
Pewien młodzieniec ze wsi Tenczyn
Szok przeżył podczas swych zaręczyn
Bo teść zaręczał
Przyszłego zięcia,
Że słono zapłaci za ten czyn.
Pewna kobieta z Bilbao
Nie dbała wcale o ciało,
I miała w duszy
Wielkość swej tuszy
Po prostu jej to bimbało.
Szef działu windykacji
Biegł z windy do ubikacji.
Był cały siny.
Z pracy dziewczyny
Zadziwił tą zmianą karnacji.
Pewien reżyser filmów „X”
Nakręcił ostry porno mix.
Za swoją pracę
Siedzi w pacę
Bo w filmie zagrało pięć siks.
Pewien żonaty impotent
Zawołał żonę w sobotę,
Krzycząc radośnie:
-Popatrz on rośnie!
Niestety, w kieszeni miał młotek.
Pewien fotograf z miasta Kioto
Zasłynął takim oto foto:
Mistrz walki sumo
Coś głaszcze z dumą
Lecz trudno przez tłuszcz zgadnąć co to.
Spostrzegł raz młody konduktor,
Że mu przecina kondukt tor.
Wrzasnął: - O Boże,
Kondukt na torze
Lecz pociąg już wciskał kondukt w tor.
Młody asystent grabarza
Tajniki śmierci obnażał,
Mówił: - Prawdziwy
Trup jest nieżywy,
Choć się nie zawsze tak zdarza.
Pewien członek Sojuszu
Ból czuł straszny w podbrzuszu.
Wspierały członka członkinie,
Mówiły ból ten ci minie
I minął, gdy zrobił siusiu.
Z lewej frakcji eurodeputowany
Przez pismaka był indagowany
W kwestiach wiary.
Odrzekł: - stary,
Ja jestem ekskomunikowany.
Do księdza przyszła raz babcia,
By mszę zamówić za papcia.
Ksiądz kajet wyjął
Intencję przyjął
I dostał miast kasy – „Bóg zapłać”.
Pewien student w Oxfordzie
Codziennie woził koks w fordzie,
Bo po tym koksie
Był mistrzem w boksie,
To znaczy w biciu po mordzie.
Pewna mężatka z Pasłęka
Lubiła w nocy postękać.
Mąż jednak nie miał nic z tego.
Spytacie pewnie dlaczego,
Po prostu bolała ją szczęka.
Krągła dziewczyna z Getyngi
Nosiła zbyt ciasne stringi.
Pasek choć gładki
Zdzierał pośladki
Lepiej niż wszelkie peelingi.
Pewien robotnik z Tirany
Był co dzień wieczorem pijany.
Dlaczego? Każdy w Albanii
Lubi strzeli/c po bani,
Gdy wraca po pracy styrany.
Pewien mieszkaniec Serbii
Zakupił w sklepie ser brie.
W tym serze był orzeszek,
Gdy Serb jadł ser na deser
To ząb mu się wyszczerbił.
Pewien spragniony reporter
Zakupił piwa transporter.
Zwinął łyk fulla.....-
W gardle gula,
Bo to nie full był lecz porter.
Do świeżej wdówki z Nieświeża
Jurny emeryt uderzał
Bo nie przewidział chłopina,
Że serce mu nie wytrzyma
I będzie przy mężu jej leżał.
Do dwóch sióstr przyszły dwie paczki,
W paczkach - dwa małe śliniaczki.
Jednej śliniak włożono
Drugą troczkami duszono,
Bo były to syjamskie bliźniaczki.
Pewien przystojny Grek z Krety
Chciał zdobyć względy kobiety
Więc aby szanse zwiększyć
Mówił – jestem Kreteńczyk
Lecz ona mówiła doń – kretyn!
Pewien mężczyzna z Wiesbaden
Dostał fisia przez babę
No i przez tego fisia
Zaczęło wszystko mu zwisać
Aż zawisł vis a vis Wiesbaden.
Rzecz ta się działa w Ohio.
Plemnik jął wgryzać się w jajo.
Tymczasem inne plemniki
Prężyły witki, jak tyki
Wściekłe, że się nie dopchają.
Pewien chłopiec gibki, śliczny
W związku był nieplatonicznym
Z innym ślicznym chłopczykiem.
Trafili więc dwaj na klinikę
Na oddział gejatryczny.
Pewien proboszcz z Rybnika
Nieuctwo klerykom wytykał,
A że był z niego choleryk
Drżał przed nim niejeden kleryk.
Ten proboszcz to antyklerykał.
Raz kucharzowi niemocie
Udało się zarobić krocie.
Naprawdę, to nie bajka,
Ten kucharz przyrządzał jajka
Trzaśnięte – po Gołocie.
Szedł przez ulicę Hożą
Gościu, który był w porzo
I nagle wpadła mu w oko
Laska, co była spoko.
Dziś wypasiony team tworzą.
Pewna namiętna dzierlatka
Wskoczyła kiedyś na dziadka
I kiedy na nim skakała
To rzecz okropna się stała....-
Dziadkowi zapadła się klatka.
Leżałem tak
Na wznak
Patrzyłem w chmury
Nagle z góry
Narobił na mnie ptak
XCIV Jak...
Jak nie widać gołym okiem plam na Słońcu,
Jak z początku trudno zgadnąć co jest w końcu,
Tak mężczyzna, który w domu nie był rok
Trzeba przyznać, że ma prawo przeżyć szok
Widząc żonę swoją w dziewiątym miesiącu.
Pewien Ojciec – Dyrektor z Torunia
Straszył babcię, że zniszczy ją Unia.
To po pierwsze, a po wtóre
Zabrał jej emeryturę
Więc z głodu umarła babunia.
Pewien Adam – brat UB-eka
Boi się, że jakaś teka
Zaszkodzić może
Agorze
Więc lista Wildsteina go wścieka.
Pewnego młodzieńca z Lidzbarka,
Co chudy był w uszach i barkach
Kręcił co trudno zrozumieć
Nie jakiś krągły instrument
Lecz zwykła, prosta fujarka.
Pewien Polonus z Chicago
Uwielbiał pokicać nago
Lecz żadna z Chicago dziewica
Nie chciała razem z nim kicać
Choć heca ta podniecała go.
Pewna dziewczyna skąpo ubrana
Wciąż pracowała w nocy, a z rana
Kładła się spać i cały dzień spała,
Aż pewnym razem biedna dostała
Dodatni test Wasermana.
Raz pewien giełdowy makler
Zaczął narzekać na kler
I tak był strasznie przy tym zajadły,
Że wszystkie akcje w niebie mu spadły,
Bo to był czarny charakter.
Pewien eunuch ladaco
Niezbyt przejmował się pracą
Araba nieład w haremie rozzłościł
Więc chciał pociągnąć do odpowiedzialności
Eunucha, lecz nie miał za co.
Pamiętam, jak zrzedła mina
Pewnego rosłego skina,
Gdy spotkał w połowie drogi
Do krakowskiej synagogi
Swojego dziadka – rabina.
Jan Chryzostom Pasek
Uwielbiał wiejską kiełbasę
Więc pisząc swe pamiętniki
Wcinał kiełbasę jak dziki,
A potem – popuszczał pasek.
Pewna niedoszła święta
Widząc kiełbasy pęta
Choć Wielki Post się zaczynał
Zaczęła te pęta wcinać
I Szatan biedaczkę opętał.
Polska tak jest katolicką,
Że serwuje wszystkim Ickom
Nieopodal synagogi
W pewnym barze niedrogim
Wieprzową kiełbasę zbójnicką.
Choć równa zeru jej masa,
To pisze wciąż o niej prasa.
Kto ją powąchał dobrze, to twierdzi,
Ze chociaż pachnie, to jednak śmierdzi
Co? – przedwyborcza kiełbasa.
Jeżeli smutno ci czasem,
Jeżeli zmartwień masz masę
I na swej buzi ciągle masz dąsik,
Proszę odpowiedz na ten anonsik,
A dam ci swoją kiełbasę.
Żeby móc zdobyć władzę,
wszystkim u władzy kadzę,
a oni są bardzo radzi,
że ktoś tak pięknie im kadzi
i nie wie, że jest kamikadze.
Byłem kiedyś dość blisko
z pewną saksofonistką,
lecz szybko nastał koniec,
bo gra na saksofonie
to dużo ale nie wszystko.
Dziwnie prawdziwy był i dumny,
nie myślał nic, choć był rozumny,
nie patrzył nigdzie, nic nie robił,
miał sztywne ręce, drętwe nogi,
kiedy wkładano go do trumny.
Święty
Walenty
to przez ciebie
muszę o wodzie i o chlebie
żyć, płacąc alimenty
Myślę sobie czasami,
żeby tak kupić dynamit,
chociażby jedną laskę,
I z taką laską przed brzaskiem
odlecieć razem z ptakami.
Pod latarnią dwie panie stały,
A był mróz, więc wzięcia nie miały.
Zamarzły na kość – to jest fakt.
Lekarz, gdy pisał zgonu akt
Stwierdził: - Słabo hormony je grzały.
W pewnym tramwaju na przedzie
Pewien pan podrywał panią w pledzie.
Lecz ona – starszej daty dama
Rzekła mu, że jest kawał chama
I chryzantemą już jedzie.
Pewnej Agi tato
Namawiał mnie na to i na to.
Znał się na tym, bo w PRL-u
Do współpracy namówił wielu.
Tata Agi to agitator.
Gdzieś ktoś postrzelił jakąś pannę,
Wszczęto więc śledztwo kryminalne.
Choć nigdzie nikt rannej nie widział,
To znalazł kryminalny wydział
Dowód zbrodni – pantofle ranne.
Pewien szewc, gdy w pasję wpadł szewską,
Źle obchodził się z żoną – Tereską.
Próżno dostawał od „Amnesty”
Prośby, petycje i protesty.
Wciąż pogwałcał Konwencję Genewską.
CXVIII Ucieczka z rozpusty przybytku.
Wybiegł z wrzaskiem, bez slipków
Pewien pan z rozpusty przybytku,
Bo wszystkie w przybytku kobitki
To były emerytki,
A on nie był konserwatorem zabytków.
Pewien capo di tutti capi
Kapusia na Capri ucapił.
Kapuś przez capo zwany capem
Kopnął w kalendarz, bo dostał w czapę,
By już nikt się kapować nie kwapił
Nieopodal maleńkiej strugi
Długi pyton leżał, jak długi.
Śmiały się żmije,
Że się nie wije,
Bo ma interes za długi.
Wchodził Sasza wczesnym rankiem na daszek,
By podglądać sąsiadkę swą – Maszę.
Nazbyt raz Maszą się podniecał,
Zachwiał się, potem z daszka zleciał
I zranił ptaszka ten ranny ptaszek.
Pewnego słonia z Konga
Kręciła własna trąba.
Kiedy nad rzeką Kongo
Zabawiał się swą trąbą,
U słonic sobie przerąbał.
Nie doczeka starczego uwiądu
Pewna pani co żyła z nierządu.
Na oczach sex-adoratora
W trakcie użycia wibratora
Padła wskutek przebicia prądu.
Pewna żona sztygara z Chorzowa
Czuła się, jak kopalnia węglowa,
Bo gdy szedł sztygar z nią do łoża,
Traktował ją, jak węgla złoża
I do rana biedaczkę fedrował.
|
Opinie czytelników serwisu : |
Ulubione Poleć Drukuj |