Zarejestruj nowe konto
Zaloguj się
Dodaj nowy artykuł do naszej bazy
Przeszukiwanie serwisu www.poema.art.pl

Strona główna -> Katedra Światła -> Katedra Wolnej Myśli Poemowiczów -> William Blake - "Zaślubiny Nieba i Piekła: Głos Diabła"

Spis rzeczy

Forum

Wydarzenia

Po Wt Śr Cz Pi So Ni
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Szukasz pomocy?

Informacje

Narzędzia

Bonus

Patronat

X-net, Punkt Wymiany Ruchu Międzyoperatorskiego PLIX

Stale współpracują

Recytacja, internetowy serwis recytatorski


Anon: 15139079
OW: 04 mar 10 (czw) 13:48
Ilość wizyt: 2
Obejrzanych stron: 3

Użytkowników online: 158*
Zalogowanych online: 21



Poprzednia publikacje w tym dziale : Wierzę. Następna publikacje w tym dziale : woda

William Blake - "Zaślubiny Nieba i Piekła: Głos Diabła"


ARGUMENT

Grzmi Rintrah i ognie swe strząsa w powietrzu nabrzmiałym;
Głodne chmury zstępują na głębinę.

Niegdyś, zdradliwą ścieżką, i w pokorze,
Mąż sprawiedliwy przemierzał długą
Dolinę śmierci.
Róże się krzewią w zaroślach ciernistych,
Na pustych wrzosowiskach
Miodowe grają pszczoły.

Aż zdradliwą ścieżkę wytyczono,
Rzeka i źródło wschodziły
Na każdej skale i grobie,
I na zbielałych kościach
Wstawała glina czerwona;

Póki nikczemny łatwych dróg nie rzucił,
By zdradliwymi iść, i aby wpędzić
Sprawiedliwego w obszary niepłodne.
Teraz płaszcząc się wędruje wąż
W pokorze cichej,
A sprawiedliwy szaleje na puszczach,
Gdzie krążą lwy.

Grzmi Rintrah i ognie swe strząsa w powietrzu nabrzmiałym;
Głodne chmury zstępują na głębinę.

Skoro się rozpoczęło nowe niebo, a jest teraz od jego nastania rok
trzydziesty trzeci. Piekło odżywa Wieczne. Oto patrz! Swedenborg jest
Aniołem siedzącym u grobu: zwinionymi prześcieradłami pisma jego.
Teraz jest władza Edoma i powrót Adama do Raju; zobacz u Izajasza
rozdz. XXXIV i XXXV.
Bez Przeciwieństw nie ma postępu. Przyciąganie i Odpychanie, Rozum i
Energia, Miłość i Nienawiść są niezbędne dla Ludzkiego istnienia.
Z owych przeciwieństw wypływa to, co nabożni zwą Dobrem i Złem. Dobro
jest to bierne, co Rozumowi posłuszne. Zło to co czynne, tryskające z
Energii.
Dobro to Niebo. Zło to Piekło.

GŁOS DIABŁA

Wszystkie Biblie, czyli zakony święte, stały się następujących Błędów
przyczyną:
1. Że w Człowieku dwa prawdziwe istnieją pierwiastki, a to: Ciało i Dusza.
2. Że Energia, zwana Złem, z Ciała jest jedynie; i że Rozum, zwany
Dobrem, jest jedynie z Duszy.
3. Że w Wieczności Bóg na męki wyda Człowieka za postępowanie wedle
Energii swoich.
Ale są Prawdziwymi następujące tego Przeciwieństwa:
1. Człowiek nie ma Ciała oddzielnego od Duszy; to bowiem, co Ciałem
zwiemy, jest cząstką Duszy rozeznawaną przez pięć Zmysłów, przez owe
główne w wieku naszym Duszy wnijścia.
2 Energia jedynym jest życiem, i z Ciała jest: Rozum zaś jest obrysem,
albo obwodem Energii zewnętrznym.
3. Energia jest Wieczną Rozkoszą.

Ci, co pożądanie poskramiają, czynią tak, bo pożądanie ich tyle jest
słabe, że się daje poskromić; a poskromiciel, czyli rozum, przywłaszcza
sobie miejsce pożądania i rządzi bezwolnym.
I kiedy poskromione, pożądanie stopniowo bierne się staje, aż już tylko
swoim jest cieniem.
Historię tego napisano w Raju utraconym, gdzie Rządca, czyli Rozum,
zwie się Mesjasz.
Ten zaś, co na początku był Archaniołem, czyli mającym w swojej władzy
zastępy niebieskie, zwie się Diabłem, albo Szatanem, a jego dzieci
nazywa się Grzech i Śmierć.
Lecz w Księdze Hioba Mesjasz Miltona zwie się Szatan.
Historię tę bowiem oba stronnictwa wzięły za swoją.
Prawdziwe, zdało się Rozumowi, że Pożądanie jest już odpędzone; ale z
rachunków Diabła wynika, że to Mesjasz upadł, a niebo ukształtował z
tego, co skradł z Otchłani.
Okazano to w Ewangelii tam, gdzie się Mesjasz modli do Ojca o zesłanie
pocieszyciela, czyli Pożądania, aby Rozum mógł mieć Idee, by na nich
budować; Jehowa z Biblii nikim innym nie jest, jako tym, co w
płomienistym ogniu mieszka.
Widzicie, że po śmierci Chrystusa stał się on Jehową.
Atoli u Miltona Ojciec Przeznaczeniem jest, Syn pięciu zmysłów Złożeniem,
a Święty Duch Próżnią!
Zważcie: Milton dlatego w okowach pisał, kiedy o Bogu pisał i Aniołach, a
wolnym był, gdy o Diabłach pisał i Piekle, bo był Poetą prawdziwym, ze
stronnictwa Diabła, choć o tym nie wiedział.

KAPRYS PAMIĘTNY

Kiedym się przechadzał pośród ogni piekła, rozkoszując się radościami
Geniuszu, które aniołom na mękę i szaleństwo wyglądają, zebrałem nieco
tamtejszych Przysłów sądząc, że jak powiedzenia prze naród jakiś
używane znamionują jego charakter, tak owe Piekieł Przysłowia ukazują
lepiej naturę Piekielnej mądrości niż wszystkie opisy budowli albo strojów.
Wróciłem do domu: wówczas w przepaści pięciu zmysłów, gdzie urwisko o
ścianach gładkich nad tym tu światem się sroży, zobaczyłem potężnego
Diabła spowitego w chmury czarne, unoszącego się na powietrzu przy
ścianach skały: ogniem trawiącym pisał on to zdanie, teraz ludzkim
postrzegane umysłem, i czytane przez ludzi na ziemi:

Skąd wiesz, czy nie jest każdy Ptak, który swą drogę tnie powierzchnią,
Światem rozkoszy nieobjętym, co więźnie w zamysłach twoich pięciu ?

PRZYSŁOWIA PIEKIEŁ

Ucz się w czas siewu, w żniwa nauczaj, raduj się zimą.
Tratuj wozem swoim i pługiem swym przeoruj kości umarłych.
Droga nadmiaru wiedzie do pałacu mądrości.
Roztropność jest bogata, brzydka stara panna, do której się Niezdatność
zaleca.
Kto pragnie, a nie działa, szerzy zarazę.
Larwa przecięta wybacza pługowi.
Zanurz w rzece tego, komu woda miła.
Głupiec nie to samo widzi drzewo, które mądry widzi człowiek.
Ten, czyja twarz światła nie daje, nigdy nie stanie się gwiazdą.
Wieczność kocha się w płodach czasu.
Pracowita pszczoła nie ma czasu na troski.
Zegar mierzy godziny głupstwa, lecz godzin mądrości żaden zegar
zmierzyć nie zdoła.
Wszystek pokarm zdrowy łowi się bez paści i sieci.
Wyjm liczbę, wagę i miarę w rok nieurodzaju.
Żaden ptak nie wzlatuje za wysoko, jeśli na własnych wzlatuje skrzydłach.
Umarłe ciało nie mści żadnych krzywd.
Najwznioślejszy to czyn przedkładać kogoś nad siebie.
Gdyby głupiec wytrwał w głupstwie swoim, stałby się mądry.
Głupstwo jest płaszczem łotrostwa.
Wstyd jest Pychy płaszczem.
Więzienia zbudowane są z kamieni Prawa, Burdele z cegieł Religii.
Duma pawia jest chwałą Boga.
Pożądliwość kozła jest szczodrością Boga.
Gniew lwa jest mądrością Boga.
Nagość kobiety jest pracą Boga.
Nadmiar smutku śmieje się. Nadmiar radości płacze.
Ryk lwów, wycie wilków, wściekłość burzliwego morza i niszczący miecz to
cząstki wieczności, zbyt wielkie dla ludzkiego oka.
Lis paściom złorzeczy, nie sobie.
Radości zapładniają. Troski owoc rodzą.
Niech mężczyzna nosi skórę lwa, a kobieta runo owcy.
Ptak gniazdo, pająk sieć, człowiek przyjaźń.
I samolubny, uśmiechnięty głupiec i ponury, skrzywiony głupiec za
mądrych będą uważani, skoro jako rózga służyć mogą.
Co dowiedzione teraz, niegdyś było wyobrażone tylko.
Szczur, mysz, lis patrzą korzeni; lew, tygrys, rumak i słoń patrzą owoców.
Zbiornik zamyka w sobie: wodotrysk pełnię swą wylewa.
Jedna myśl wypełnia bezmiar.
Zawsze bądź gotów powiedzieć, co myślisz, a podły człowiek unikać cię
będzie.
Każda rzecz, w którą można uwierzyć, jest jakimś obrazem prawdy.
Orzeł nigdy więcej czasu nie stracił, niż kiedy się do rad wrony stosował.
Lis troszczy się sam o siebie, ale o lwa troszczy się Bóg.
Myśl ano. Działaj w południe. Jedz wieczorem. Śpij w nocy.
Zna cię kto ścierpiał, iżeś go oszukał.
Jako pług podąża za słowami, tak Bóg wynagradza modlitwy.
Tygrysy gniewu mądrzejsze są niż tresowane konie.
W stojącej wodzie spodziewaj się trucizny.
Nigdy nie wiesz co to dość, jeżeli nie wiesz co więcej niż dość.
Wysłuchaj obelg głupca! to jest królewski przywilej!
Oczy ognia, nozdrza powietrza, usta wody, broda ziemi.
Kto odwagą słaby ten mocny chytrością.
Jabłoń nigdy nie pyta buka jako ma rosnąć; ani lew konia, jak swój łup
zdobywać.
Kto z dziękczynieniem przyjmuje, obfity plon zbiera.
Gdyby inni nie byli głupcami, my byśmy nimi zostali.
Dusza w słodkim uniesieniu nigdy skalana być nie może.
Gdy widzisz Orła, widzisz cząstkę Geniuszu: wznieś głowę!
Jak gąsienica liść liść bez skazy wybiera na jaj złoże, tak i kapłan klątwę
swą kładzie na radości najczystsze.
Stworzenie drobnego kwiatu jest wieków pracą.
Przeklinaj okowy: Błogosław wytchnienia.
Najlepsze najstarsze wino, najlepsza woda najświeższa.
Prośby nie orzą! Pochwały plonów nie zbierają!
Radości się nie śmieją! Troski nie płaczą!
Głowa Wzniosłość, serce Patos, genitalia Piękno, ręce i stopy Proporcja.
Czym powietrze dla ptaka a morze dla ryby, tym wzgarda dla wzgardy
godnego.
Wrona by chciała, aby wszystko było czarne, sowa, by wszystko białym
było.
Bujność jest Piękno.
Gdyby się lew radził lisa, byłby chytry.
Doskonalenie prostuje drogi, lecz drogi kręte, bez Doskonalenia, to drogi
Geniusz.
Raczej zamorduj dziecko w kołysce, niż byś miał pieścić pragnienia
bezczynne.
Gdzie nie ma człowieka, jałowa jest przyroda.
Nie można nigdy prawdy tak wysławiać, by się ją rozumiało, a nie wierzyło
w nią.
Dość! lub Zbyt wiele.

Starożytni poeci ożywiali wszystkie zmysłowe przedmioty Bogami i
Geniuszami, nadając im imiona i strojąc ich w przymioty lasów, rzek, gór,
jezior, miast, narodów i tego, co tylko postrzec zdołały powiększone i
mnogie ich zmysły.
A osobliwie rozważali oni geniusz każdego miasta i kraju, powierzając je
ich duchownemu bóstwu;
Aż się ukształcił system, z jakiego niektórzy zysk wzięli, i zniewolili
pospólstwo, próbując rzeczywistymi uczynić albo oderwać owe umysłowe
bóstwa od ich przedmiotów: taki był początek Kapłaństwa;
Czerpiącego formy kultu spośród poetyckich opowieści.
I w końcu zawyrokowali oni, że tak rzeczy nakazane zostały przez Bogów.
W ten sposób zapomnieli ludzie, że Wszystkie bóstwa zamieszkują
człowieczą pierś.

KAPRYS PAMIĘTNY

Prorocy Izajasz i Ezekiel obiadowali ze mną, a pytałem ich, jak się ważyli
tak otwarcie twierdzić, że Bóg do nich przemawiał, i czy nie sądzili
wówczas, że się ich niewłaściwie zrozumie i że się to stanie przyczyną
nadużyć.
Izajasz odparł: "Żadnegom Boga nie widział ani nie słyszałem żadnego w
ograniczonym postrzeganiu, lecz moje zmysły odkryły to, co w każdej
rzeczy nieskończone, i to przekonało mnie i utwierdziło, że głos prawa
oburzenia jest głosem Boga; nie oglądałem się na następstwa, tylko
pisałem."
Spytałem przeto: "czy mocne przekonanie, że rzecz jest taka, taką ją
czyni?"
Odparł: "Wszyscy poeci w to wierzą, a w wiekach wyobraźni to mocne
przekonanie przenosiło góry, ale niewielu zdolnych jest żywić jakiekolwiek
mocne przekonanie."
Tedy rzekł Ezeiel: "Filozofia wschodu nauczała pierwszych zasad ludzkiego
postrzegania: niektóre narody jedną zasadę brały za początek, inne
inną: my z narodu izraelskiego uczyliśmy, że Geniusz Poetycki (jak go
teraz zwiecie) był ową zasadą pierwszą, wszystkie inne zaś pochodnymi
tylko, a to sprawiło, żeśmy w pogardzie mieli Kapłanów i Filozofów innych
krain, i prorokowaliśmy, że się w końcu okaże, iż wszyscy Bogowie biorą
początek z naszych i że będą hołdownikami Geniuszu Poetyckiego; tego
właśnie pragnął tak żarliwie nasz wielki poeta, Król Dawid, i o to tak
patetycznie woła, mówiąc, że tym podbija narody i przez to królestwami
włada; a takeśmy Boga naszego miłowali, że w jego imię przeklinaliśmy
wszystkie bóstwa narodów ościennych twierdząc, że podniosły one bunt:
za sprawą takich mniemań pospólstwo myśleć poczęło, że wszystkie
narody w końcu Żydom podległe będą."
"To", mówił, "jak wszystkie moce przekonania, dziwnie się spełniło,
bowiem wszystkie narody wierzą w żydowski zakon i czczą żydowskiego
boga, a jakaż większa podległość być może?"
Słuchałem tego z niejakim zdziwieniem i musiałem moje własne
przeświadczenie wyjawić. Po obiedzie prosiłem Izajasza, by łaskawie
udzielił światu zaginionych swych dzieł; powiedział, że żadne równie
wartościowe nie zginęło. Ezekiel mówił to samo o swoich.
Pytałem też Izajasza, co go skłoniło by przez trzy lata chodzić nago i
boso? odpowiedział: "to, co i przyjaciela naszego, Diogenesa Greka."
Potem pytałem Ezekiela, dlaczego łajno pożywał i leżał tak długo na
prawy swój i na lewy bok ? odparł: "chęć podniesienia innych ku
postrzeganiu tego co nieskończone: praktykują to plemiona
Północnoamerykańskie, a czyż jest uczciwym, kto się sprzeciwia własnemu
sumieniu i geniuszowi tylko dla wygody doczesnej albo ukontentowania?"

Prawdziwe jest starożytne poddanie, jak usłyszałem to z Piekła, że świat
ogniem będzie strawiony po upływie sześciu tysięcy lat.
Albowiem przez to jest nakazane cherubinowi z mieczem płomienistym,
by opuścił swą wartę przy drzewie żywota; a gdy to uczyni, całe stworzenie
strawione będzie i ukaże się nieskończonym i świętym, kiedy się teraz
jawi skończone i zepsute.
To się dokona przez wydoskonalenie zmysłowych uciech.
Lecz pierwej trzeba wymazać urojenie, że człowiek ma jakieś ciało
oddzielne od duszy; i to uczynię drukując metodą piekielną, przy użyciu
substancji żrących, które zbawcze i lecznicze są w Piekle, rozpuszczając
jawną powierzchniowość i odsłaniając nieskończone, które było w ukryciu.
Gdyby wrota postrzegania oczyszczone zostały, każda rzecz ukazałaby się
człowiekowi taką jaką jest, nieskończoną.
Bo się człowiek zawarł w sobie, i odtąd widzi wszystko przez wąskie
szczeliny swojej jaskini.


KAPRYS PAMIĘTNY

Odwiedziłem Drukarnię w Piekle, i oglądałem sposób przekazywania
wiedzy z pokolenia na pokolenie.
W pierwszej komnacie był Człowiek-Smok, który uprzątał gruz z wejścia
pieczary; głębiej Smoki liczne pieczarę tę drążyły.
W drugiej komnacie była Żmija wijąca się wokoło skały i pieczary, i inne
jeszcze, ozdabiające pieczarę złotem, srebrem i drogimi kamieniami.
W trzeciej komnacie Orzeł był, o skrzydłach i piórach z powietrza: on
wnętrze pieczary czynił nieskończonym; wokół zaś mnóstwo było ludzi
Orłom podobnych, którzy wznosili pałace na ogromnych urwiskach skał.
W czwartej komnacie były Lwy z płomienistego ognia, które krążyły
gniewnie i roztapiały metale w ciecz żywą.
W piątej komnacie były kształty Nienazwane, które wlewały owe metale w
nieobjętą rozciągłość.
Tam przyjmowali je Ludzie, zajmujący komnatę szóstą, i biorąc na się
kształt ksiąg, porządkowani byli w bibliotekach.

Giganci, którzy powołali ten świat do zmysłowego istnienia a teraz zdają
się na nim żyć w okowach, są zaiste przyczyną jego źródła i źródłem
wszystkiego działania; lecz te okowy to chytrość dusz uległych i słabych,
które mają siłę oprzeć się energii; zgodnie z przysłowiem, że kto odwagą
słaby, ten mocny chytrością.
Tak przeto jedna część bytu Płodna, jest druga Niszcząca: Niszczącemu
zdaje się, że ten, co tworzy, pozostaje jakby w jego okowach: ale tak nie
jest, bo bierze on tylko cząstki istnienia, a roi sobie, że posiadł całość.
Lecz ów, co Płodzi, przestałby być Płodnym, gdyby Niszczyciel nie
przyjmował, jak morze, nadmiaru jego rozkoszy.
Powie ktoś: "Czyż nie jest Płodzącym sam tylko Bóg?" odpowiadam: "Bóg
jedynie Działa i Jest w istniejących bytach, czyli w Ludziach".
Te dwa ludzkie stany są zawsze na ziemi i powinny być sobie wrogie:
ktokolwiek próbuje je pojednać, stara się zniszczyć istnienie.
Religia jest usiłowaniem pojednania ich.
Zważcie: Jezus Chrystus nie chciał ich zjednoczyć, ale rozłączyć, jak w
Przypowieści o owcach i kozłach! a mówi on: "Nie przyszedłem puszczać
Pokoju, ale Miecz."
Mesjasz, albo Szatan, albo Kusiciel, był dawniej uważany za jednego z
ludzi Przedpotopowych, którzy są naszymi Energiami.

KAPRYS PAMIĘTNY

Anioł przyszedł do mnie i rzekł: "O na litość zasługujący głupi
młodzieńcze! O zgrozo! O jakież straszne położenie twoje! bacz na ów
kocioł wrzący, który szykujesz sobie na wieczność całą, ku któremu
zmierzasz, takim postępowaniem".
Powiedziałem: "Zapewne zechcesz mi ukazać mą wieczną dolę, a razem
nad nią zamyślać będziemy, i zobaczymy, czy mój, czy też twój los
bardziej jest pożądany".
Tak więc powiódł mnie przez stajnię jakąś i przez kościół, i w dół ku
kościelnym lochom, u końca których był młyn: przez ten młyn
przechodząc, weszliśmy do pieczary: w dół krętej jaskini prowadziła nasza
nużąca droga, aż się ukazała pod nami pustka nieobjęta, jako niebo
dna, i trzymając się korzeni wisieliśmy nad tym bezmiarem; rzekłem
wszelako: "jeżeli życzysz sobie, powierzmy się pustce tej i zobaczymy, czy
opatrzność jest i tam też: jeśli ty nie zrobisz tego, ja to zrobię"; ale on
odparł: "nadto nie ufaj sobie, o młodzieńcze, lecz skoro tu pozostaniemy,
oglądaj dolę swoją, która się rychło ukaże, kiedy przeniknie ciemność".
Przeto pozostałem z nim, siedząc na poskręcanym korzeniu dębu; on zaś
uczepił się grzyba, który zwisał kapeluszem swym ku głębi odwrócony.
Stopniowo obejmowaliśmy wzrokiem nieskończonym Przepaść, ognistą jak
dym płonącego miasta; pod nami, w bezkresnej dali, słońce było, czarne,
lecz świecące; wokoło niego rozchodziły się drogi ogniste, a po nich
krążyły ogromne pająki, pełzające za łukiem, który leciał, czy raczej
płynął głębią nieskończoną, w najstraszliwszych kształtach zwierząt
powstających ze zgnilizny; a powietrze było ich pełne i zdawało się
złożone z nich: to są Diabły, które się zwie Mocami powietrza. Spytałem
teraz mego towarzysza, co z tego jest moją dolą wieczną? Rzekł: "między
owymi czarnymi a białymi pająkami."
Bo oto, spomiędzy pająków czarnych i białych, chmura i ogień buchnęły i
potoczyły się przez głębię, czerniąc wszystko pod sobą, tak że się głębia
dna stawała czarna jak morze i toczyła się z hukiem straszliwym; teraz
pod nami nic widać nie było, tylko burzę czarną, aż, ku wschodowi patrząc,
między chmurami i falami ujrzeliśmy wodospad krwi z ogniem
zmieszanej, a na kilka rzutów kamienia od nas pojawił się i pogrążył
znowu łuszczasty splot jakiegoś potwornego węża; w końcu na wschodzie,
w odległości około trzech stai zjawił się nad falami grzbień ognisty;
wznosił się z wolna jak gań skał złotych, aż postrzegliśmy dwie kule
szkarłatnego ognia, od których morze pierzchało w chmurach dymu; i
zobaczyliśmy teraz, że jest to głowa Lewiatana; czoło jego dzieliły pasy
zieleni i purpury i czerwone dychawki zwisały tuż ponad oszalałą pianą,
czarna toń farbując smugi krwi, a przybliżał się ku nam z całą furią istoty
duchem obdarzonej.
Przyjaciel mój, anioł, wstąpił się ze stanowiska swego do młyna: zostałem
sam; a wtedy zjawienie to znikło, tylko się znalazłem siedzącym na
miłym brzegu rzeki w świetle księżyca, słuchając harfiarza, który śpiewał
do wtóru harfy; a temat jego był: "Człowiek, co nigdy zdania nie zmienia,
jest jak woda stojąca i karmi gady umysłu".
Podniosłem się jednak i poszukałem młyna, a tam Anioła zastałem,
który, zdumiony, spytał jak uszedłem.
Odpowiedziałem: "wszystko, co widzieliśmy winne jest twojej metafizyce;
gdy bowiem uciekłeś, znalazłem się na brzegu przy świetle księżyca,
słysząc harfiarza. Lecz teraz, skoro zobaczyliśmy mój wieczny los, czy ci
mam twój pokazać?" Roześmiał się na to; ale nagle pochwyciłem go siłą
w ramiona, i poleciałem na zachód poprzez noc, aż unieśliśmy się ponad
cień ziemi; potem rzuciłem się z nim prosto w ciało słońca; tam ubrałem
się w biel i wziąwszy do ręki tomy Swedenborga, spadłem ze wspaniałej
tej krainy, i minąłem planety wszystkie, aż dotarliśmy do Saturna: tu się
zatrzymałem, by odpocząć, a potem na dół skoczyłem w pustkę między
Saturnem i gwiazdami stałymi.
"Tu", rzekłem, "jest dola twoja, w tej przestrzeni- jeśli przestrzenią nazwać
to można." Wkrótce ujrzeliśmy stajnię i kościół, a powiodłem go do
ołtarza i otworzyłem Biblię i oto patrz! była to sztolnia głęboka, w którą
zstąpiłem, pędząc Anioła przed sobą; ujrzeliśmy wkrótce siedem domów
ceglanych; weszliśmy do jednego z nich; mnóstwo tu było małp,
pawianów, oraz wszelakich innych z tego gatunku, przez pół roku
zakutych w łańcuchy, szczerzących na się zęby i rwących się ku sobie, lecz
powstrzymywanych przez łańcuchów owych krótkość: widziałem jednak, że
czasami liczba ich rosła, a potem silnie pochwytywały słabe i,
wyszczerzając zęby, pierwej się z nimi parzyły, a później pożerały je,
odkrywając najpierw jeden, potem inne członki, aż się z ciała cznił kadłub
bezradny; ten, wykrzykując się i całując go z pozorną czułością, pożerały
także; a tu i ówdzie widziałem, jak niektóre smakowicie odgryzały mięso
z własnych ogonów; ponieważ fetor okropnie nam obu dokuczał,
poszliśmy do młyna, a ja na ręku niosłem szkielet ciała, co w młynie było
Analityką Arystotelesa.
Przeto Anioł rzekł: "zwiodła mnie fantazja twoja, i zaprawdę powinieneś
się wstydzić."
Odparłem: "nawzajem się zawodzimy, a rozprawianie z tobą to strata
czasu, bo twoje dzieła są analityką tylko."
Przeciwstawność to Przyjaźń prawdziwa.

Zawsze dostrzegałem u Aniołów próżność, co sprawia, że się podają za
jednych mądrych; a czynią to z otwartym grubiaństwem wynikającym z
rozumowania systematycznego.
I tak Swedenborg chełpi się, że to, co pisze, jest nowe; chociaż jest to
jedynie Spis Rzeczy albo Indeks ksiąg już wydanych.
Pewien człowiek małpę na pokaz prowadzał, a że był trochę od małpy
mądrzejszy, wpadł w próżność, mniemając, że ma rozum za siedmiu. Tak
i ze Swedenborgiem: ukazuje on szaleństwo kościołów i obłudników
wystawia na pośmiewisko, aż nie uroi sobie, że wszystko tamto jest
religijne, zaś on tym jedynym na ziemi, który pierwszy jakieś więzy
stargał.
Poznajcie teraz fakt oczywisty: Swedenborg nie napisał ani jednej prawdy
nowej. I poznajcie tez inny fakt: spisał on wszystkie stare kłamstwa.
A teraz usłyszcie powód. Prowadził on rozmowy z Aniołami, które bez
reszty religijne są, a nie rozmawia z Diabłami, które wszystkie religii
nienawidzą, bo mu uniemożliwiałyby jego pełną zrozumiałość
zapatrywania.
Tak więc pisma Swedenborga są powtórzeniem wszystkich sądów
powierzchownych i analizą pewnych bardziej wzniosłych - lecz niczym więcej.
Weźmy teraz inny oczywisty fakt. Każdy człowiek o pospolitych
uzdolnieniach może z pism Paracelsusa czy Jakuba Behmena wytworzyć
dziesięć tysięcy tomów równych wartością tomom Swedenborga, a z pism
Dantego albo Szekspira nieskończoną ich liczbę.
ale kiedy to zrobił, niech nie mówi, że wie lepiej od mistrza swego, bo pali
tylko świecę w blasku słońca.

KAPRYS PAMIĘTNY

Widziałem kiedyś Diabła w płomieniu ognistym, jak powstał przed
Aniołem siedzącym na obłoku, a odezwał się w te słowa: "Boga chwalić
jest to: Czcić dary jego w innych ludziach, a każdemu z nich cześć
oddawać według geniuszu jego, i miłować najbardziej ludzi największych:
ci, co wobec największych zawiść czują i spotwarzają ich, nienawidzą Boga;
albowiem innego Boga nie ma."
Słysząc to Anioł pobłękitniał prawie; ale zapanowawszy nad sobą pożółkł,
a wreszcie zbielał, zróżowiał się i uśmiechnął, i odparł wtedy:
"Bałwochwalco! czyż Bóg nie jest Jeden? a czyż nie jest on widzialnym w
Jezusie Chrystusie? i czy Jezus Chrystus nie potwierdził prawa
dziesięciorga przykazań? i czyż ludzie wszyscy nie są głupcami,
grzesznikami, nie są niczym ?"
Odpowiedział Diabeł: "utłucz głupca w moździerzu z pszenicą, a jeszcze
zeń nierozumu jego nie wybijesz; jeśli Jezus Chrysus jest największym z
ludzi, w największym stopniu winieneś go miłować; a teraz słuchaj, jak on
to potwierdził prawo dziesięciorga przykazań: czy nie naigrawał się z
szabatu, a przeto i z Boga szabatu ? czy nie zabijał tych, co z jego
przyczyny zabijani byli ? czy prawa tego nie uchylił wobec niewiasty na
cudzołóstwie zastanej ? czy nie kradł z pracy innych, aby się wyżywić ? czy
fałszywego świadectwa nie mówił, gdy zaniechał obrony przed Piłatem ?
czyż nie pożądał, kiedy się modlił za uczniów swoich, i kiedy rozkazywał
im, by otrząsnęli proch z nóg swoich wobec takiego, co by im gościny
odmówił ? Powiadam tobie, żadna cnota nie może istnieć bez łamania
tych dziesięciorga przykazań. Jezus wszystek był cnotą, a działanie jego z
popędu szło, nie z reguł".
Kiedy powiedział to, zobaczyłem jak Anioł, wyciągnąwszy ramiona i
płomień ognia obejmując, strawiony został i objawił się jako Eliasz.
Zważcie: Anioł ten, który stał się teraz Diabłem, wielkim jest przyjacielem
moim; często wspólnie czytujemy Biblię w piekielnym jej albo diabelskim
sensie, który ludzie poznają, jeśli się będą dobrze sprawować.
Mam jak także Biblię Piekieł, którą świat dostanie bez względu na to czy
zechce, czy nie.

Jedno Prawo dla Lwa i Wołu to Ucisk.

PIEŚŃ WOLNOŚCI

1. Oto był jęk Samicy Wiecznej! i powszedł po wszystkiej Ziemi.
2. Milczą w niemocy brzegi Albionu, amerykańskie omdlewają łąki!
3. Jako dreszcz biegną ciemne Proroctwa po jeziorach i rzekach i huczą
poprzez ocean: Francjo, do dna rozewrzyj lochy swoje!
4. Zapory starego Rzymu zburz Hiszpanio złota!
5. Ty, co Rzymem jesteś, rzuć klucze swoje, niechaj w dół głębi spadają,
niechaj spadają aż w dół wieczności.
6. I płacz.
7. Nowo zrodzony lęk straszny w swe drżące ujęła dłonie, wyjąc:
8. A na bezmiernych owych górach światła, zawartych teraz w atlantyckim
mórz, ogień nowo zrodzony stał przed gwiezdnym królem!
9. Śniegami brwi siwych nawisłe, obciążone twarzami, co burzę zwiastują,
nad głębią falowały zazdrosne skrzydła.
10. Gorzała w górze ręka włócznią zbrojna, i tarczę odpasano; we włosy
płomieniste wpiła się ręka zazdrości, i cud nowo zrodzony w gwiaździstą
cisnęła noc.
11. Oto ogień, oto ogień spada!
12. W górę spójrz! w górę! Obywatelu Londynu, niech się otworzy oblicze
twoje! Niech Żyd złoto liczyć przestanie! niech powróci do oliwy i wina. O
Afrykanie! Afrykanie czarny (idź, myśli uskrzydlona, rozszerz czoło jego.)
13. Członki ogniem pałające, płomieniste włosy w zachodzie wystrzeliły
morze jak słońce co tonie.
14. Przebudzony ze snu wiecznego uleciał, gniewnie szumiąc, żywioł siwy:
15. Daremnie skrzydłami bijąc, w dół rzucił się zazdrosny król; i doradcy
jego o brwiach jak szron, wojownicy grzmiący, weterani zgarbieni, pośród
hełmów, i tarcz i rydwanów, rumaków, słoni, sztandarów, pośród twierdz,
proc i głazów,
16. Spadając, w dół pędząc, niosąc spustoszenie! pogrzebani w ruinach,
na legowiskach Urthony;
17. Pod ruinami noc całą; a gdy spłowiały ich posępne płomienie,
wynurzają się wokół Króla mrocznego.
18. W grzmocie i ogniu, zastępy gwiezdne wiodąc rozległą pustynią,
obwieszcza dziesięć nakazów swoich, olbrzymimi powiekami tocząc nad
głębią w przerażeniu ciemnym,
19. Gdzie syn ognia na wschodnim obłoku, kiedy się jutrzenka pyszni
złotą piersią swoją,
20. Pędząc precz chmury, na których klątwy wypisano, w proch depce
kamienne prawo, i uwalnia rumaki wieczne z pieczar nocy, krzycząc:
NIE MA JUŻ CESARSTWA ! A USTĄPI TERAZ LEW I WILK.

Chór

Niech zaprzestaną Kapłani w czerni śmiertelnej, co służą Krukowi brzasku,
przekleństwa rzucać głosem chrapliwym na radość synów. I ci, co są mu
braćmi z przyzwolenia - których on, tyran, zwie wolnymi - niechaj nie
kładą granic ni stropów nie wznoszą. Niech blade pobożne wszeteczeństwo
nie mieni dziewiczym tego, kto pragnie, ale nie działa !
Bo co żyje wszystko Święte jest.



Wasze opinie


jesod

0

11 października 2007 15:01
80.52.192.**
Jak ktoś już przy okazji owego Arcydzieła wspomniał, przybranie jego w
szatę muzyczną utkaną przez Ulver jest również Wspaniałością. Natomiast,
jako esteta i osoba niezwykle wrażliwa na słowo pisane, pragnę zwrócić moją
skromną uwagę na nieumniejszanie Arcydzieła literówkami - można by rzec, że
dość poważnymi, bowiem odmieniającymi całkowicie sens całości,
tj.: "Skąd wiesz, czy nie jest każdy Ptak, który swą drogę tnie
powierzchnią, Światem rozkoszy nieobjętym, co więźnie w zamysłach twoich
pięciu ?", gdzie winno to brzmieć: "Skąd wiesz, czy nie jest
każdy Ptak, który swą drogę tnie powietrzną(*), Światem rozkoszy
nieobjętym, co więźnie w zmysłach(*) twoich pięciu?" Jest to zaledwie
jeden przykład. Pozdrawiam

~nimfa

0

28 sierpnia 2004 16:44
84.234.0.*
...skąd ja to znam..???.Zaślubiny Nieba i Piekła... a moze Duszy i
Ciała..Czytam i odkrywam zakamuflowane pięknym stylem prawdy...odwieczne
prawdy Uniwersum.... Gdzie jesteśmy wszystkim a wszystko jest w nas...To
doskonały przewodnik,... doskonale opisana podróż..energii /duszy/ po
naszej wielowymiarowej, wielopłaszczyznowej egzystencji...Pozdrawiam!!!

~Rintrah

0

22 stycznia 2004 03:25
***.pl
"Rintrah roars & shakes his fires in the burdened air; Hungry clouds
swag on the deep" Blake przerosl tym dzielem, w mej skromnej opinii,
nawet Miltona. A to co muzycznie don stworzyl Ulver jest wrecz
oszalamiajace... "Zaslubiny..." po prostu symbolizuja... na
wszelaki mozliwy sposob... Gratulacje doskonalego wyboru publikacji

~ALI

0

27 października 2002 18:37
.uznam.net.pl
Filozofowie, nie krytykują tych, którzy myślą inaczej tylko (no cóż, są
różne szkoły --wiadomo), tylko dążą raczej do uzyskania własnej -co -do
-racji , podług odpowiedniej "inscenizacji " pojęć, którymi
władają... (zresztą , streszczenie moje co do nich tutaj, w istocie czyni
trochę małe wyczerpanie tematu , cóż... ) Zasady moralne , heh, śmiać mi
się chce, gdyż tak naprawdę ---jakie? Szacunek --- ... Wiele by mówić,
tematy trzeba poruszać, wszystko istnieje po to byśmy Odkrywali jeszcze
więcej... w jakikolwiek sposób; zaprzeczenie tego stwierdzenia jest tożsame
z zaprzeczeniem życia...

~BakerStreet

0

21 października 2002 21:47
.satkabel.com.pl
Oj no to sie trochę spóźniłam z odpowiedzią... heh mnie ponosi naprawdę
często jeśli chodzi tu uczucia pozytywne, negatywne w sobie tłumię, czyli w
tym przypadku jestem introwertykiem... a to są ludzie którzy bardzo
potrzebują stymulacji aby sie zrealizować... całe postępowanie człowieka
zależy od tego jaki ma temperament... więc filozofowie niepotrzebnie
krytykują którzy myślą inaczej. Zasady jakie powinniśmy wyznawać to zasady
moralne i etyczne. Równość, sprawiedliwość... wtedy nie byłoby tych
wszystkich problemów jaike akurat poruszyliśmy:).

~ALI

0

28 września 2002 18:34
.uznam.net.pl
Czy nigdy nie miałeś wrażenia Blakestreet , iż coś Ciebie ponosi , iż
jesteś ponoszony, a nie nosisz (coś jak pewne przysłowie nieprawdaż?)...
Człowiek a jego pragnienia-a człowiek a jego rozum...(żeby zapanować,
trzeba pierw wywołać to , nad czym się chce zapanować---poznać to, odkryć
strony "tego czegoś" Daj się ponieść; ! O Panie loa! ...
Jeślibyś istniał tylko i jedynie w stosunku do (...) (- naturalnie nie
poddając się niczemu co choćby fascynuje cirebie, czy też inspiruje), to
niedoszłoby do zaślubin, do miłosnego uścisku z... --czyli brak
jakiejkolwiek zmiany, co oznacza tyle samo co katatoniczna reakcja
permanentna...heh...konsternacja...marazm...

~BakerStreet

0

28 września 2002 12:01
.satkabel.com.pl
Jeśli pragnienia dają sie tłumić to nie dlatego że są słabe. Słaby jest
tutaj człowiek który boi sie przeciwstawić swojemu rozsądkowi albo innym
ludziom...

~ALI

0

01 sierpnia 2002 16:24
.uznam.net.pl
Iść po rozum do głowy---hah---czy sam rozum ---każe iść ku sobie ---czy
meta-rozum--nie jest już poza ---Nad nim...Ole!!!

~ALI

0

01 sierpnia 2002 15:58
.uznam.net.pl
Po pierwsze imć panie Szamaner---rozmawia pan z Blakem---po wtóre--z
---przemową diabła---zważ na tytuł--"zaślubiny Nieba i
Piekła"---cóż to oznacza---czyż ciało niby się w tym nie
zawiera...zaiste wolnośc lucyferyczna---bezcelu, jest czymś
radosnym---wystarczy podróżować---po wszystkich inicjacjach ---krain psyche
i Poza-psyche... Jedno życie nie może być nieskończonością?--Czy w
nieskończoności nie zawiera się jedno (ale wiele) życie---różnica jest
jedynie w ich strukturach, formach, stopniach zagęszczenia--różnicach
subtelności, stopniach illuminacji i ewaluacji... Jak wygląda
nieskończoność?---jak wygląda wszechświat---Trismegista powiedział juz
to... Niejasne---od kogo lub czego pochodzi---czy Bóg, lub pleroma jest
jasne dla Ciebie?hm...jesli tak ---to jesteś niedaleko od wejścia do
świątyni Demiurga---którego ujrzysz w swoim lustrze... Rozum nie jest
ograniczeniem energii---jasne że może ją wzmocnić---tylko czy intelektualny
bełkot ma więcej wartości---od doświadczenia gnostycznego---to
jest---chwil---poza rozumem...Nie zaprzeczam rozumowi---ale nie stawiam go
jako najwyższej wartości---gdyż przeczy temu moja weryfikacja krain mych
psyche...Objąć tego w zrozumieniu--nie całkowicie się da---fakt
--trzeba--ale "jest coś co jest zawsze poza rozumem---istnieje jako
czynnik Nieznanego"(Crowley)... Powrócę jeszcze do dla mnie
niejasnego sposobu rozumowania"Energia jst nieskończonością
"---co to ma niby oznaczać---to tak jakbym powiedział , że Siła jest
jedynym, albo że Moc jest Ruchem tarcia--i Oporu --chociażby--co to ma
niby zaczyć--jest to najzwyklejsze uproszczenie, albo podkładanie
---zastępowanie ---pojęcia pojęciami--jednak na zasadzie zwykłego
błędu---gdyż - jak dla mnie przynajmniej --i tych którzy to rozumieją---nie
są to na tyle pojęcia synonimiczne by je tak swobodnie sobą
zastępować... "To dzięki rozumowi istnieje energia dzięki---(bez
powtórzeń) naszemu rozumowi---tak?a co ciebie pcha do tego żeby zrozumieć
cokolwiek---rozum?---jak dla mnie to jest stwerdzenie nazbyt tchnące jakimś
dogmacikiem---ja zresztą nie mam podobnych "wrażeń co do
tego" Czy ty poczułeś energię ---nie czujesz?---najczęściej właśnie
jest ona choćby w radosnym postrzeganiu---albo choćby we
wściekłości--nienawiści... Szukasz formy---energii---poszukaj jej formy
pierw ekspresji... Po--- Znać...

~szamaner

0

28 lipca 2002 21:54
.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ, LECZ NIE DO KOŃCA. PISZESZ, ŻE ENERGIA JEST JEDNYM
ŻYCIEM- JAK MOŻE BYĆ JEDNYM ŻYCIEM? ENERGIA JEST PRZECIEŻ
NIESKOŃCZONOŚCIĄ! O JAKIEJ ENERGI MÓWISZ ? POCHODZĄCEJ OD KOGO LUB
CZEGO?.TO NIEJASNE. NO I NIE ZGADZAM SIĘ ZE STWIERDZENIEM, ŻE ROZUM JEST
OGRANICZENIEM ENERGI-DZIĘKI MYŚLI PRZECIEŻ MOŻEMY JĄ WZMOCNIĆ, LUB OSŁABIĆ,
TO DZIĘKI ROZUMOWI ENERGIA ISTNIEJE DZIĘKI NASZEJ LUDZKIEJ EGZYSTENCJI
CZY TY POCZUŁEŚ ENERGIĘ? JEŚLI TAK TO DAJ MI ZNAĆ JEŚLI TO NIE PROBLEM
DLA CIEBIE W JAKIEJ FORMIE .

<< 1 >>


Opinie czytelników serwisu :
Ilość opinii : 10
Dodaj własny komentarz
Pokaż komentarze na stronie

Statystyki publikacji :
Ilość odsłon : 9546

   Dodaj do ulubionych Ulubione
 Wyślij link do tej strony znajomemu Poleć
 Wydrukuj stronę Drukuj


Copyright 1999-2009 Poema Inc.
Powered by PoemaWebsiteBuilder 3.3
Czas działania programu : 0,22 s.