Wojtek Bellon
Z początkiem maja przyroda wstaje z łóżka. On zmarł z początkiem maja. I jest to aż nieprawdziwe. Maj był przecież Jego miesiącem. Był Jego wychodzeniem z zimy jak w wierszu Adasia, który Wojtek śpiewał. Otrzepywał się wtenczas niczym niedźwiedź, wyłaził z zadymionych studenckich klubów i piwniczek, i szukał po krakowskich błoniach i na plantach śladów swoich gór i w końcu jak po nitce ruszał w te góry albo gdzieś i przywoził stamtąd nowe przyjaźnie, nowe opowieści, nowe wiersze i piosenki. I wszędzie było Go pełno i był w paru miejscach na raz, jakby polska karlała pod nogami i Kraków dla Szczecina był ledwie drugą stroną ulicy. Ciągnęło Go do ludzi. Nie bał się ich. Był ich ciekaw, jak dziecko. I miał wielką, ogromną łatwość obcowania ze wszystkimi. Budził zaufanie. Nie potrafił przywdziewać masek. Prawdopodobnie to ta Jego uczciwość i niezłomna wiara w zasady, które kultywował, przyciągała ich do Niego, tak jak w tym rozedrganym świecie przyciąga wszystko, co nosi znamiona trwałości. Życie do najtrwalszych nie należy. To życie bardzo Go absorbowało. Chciał je przeżyć po wielokroć, jakby przewidywał, że będzie go miał niewiele. Musiał być tam gdzie się coś dzieje. Musiał w tym uczestniczyć. Musiał być świadkiem i poruszycielem. Szukał. A dom? Dom był Jego tęsknotą. Miał być schroniskiem w górach, gdzie przyjaciele zawsze mogą rozprostować nogi i opowiedzieć o swoich wojażach. Szukam, szukania mi trzeba, domu gitarą i piórem. Tak śpiewał. Nikt bardziej niż On nie był daleki od blichtru tego świata, od jego zewnętrzności, od wszystkich lepów, błysków, mgnień i całej tej powierzchowności, która kusi, ale oddala od sedna spraw, od ich kośćca od tego, co bez żadnych aneksów i odniesień zawiera się w dekalogu. Nikt.
Liryka Wojtka jest prosta i piękna, jakby wymknęła się górskim krajobrazom przenosząc w środek zagonionych nieprzytomnie miast, świerki, buki, cerkwie i potoki, to do czego On wracał jak do Mekki. Jego ludzie prawdziwi, albo stworzeni na podobieństwo Autora, wcale nie musieli wiedzieć, że samoloty nie wysiadują jajek, a przecież ich sprawy były wielkie, znaczące, pachniały chlebem i sianem. I nie znam takich co nie ulegliby tej liryki wzruszającemu urokowi, a jeśli są to niech mi nie wchodzą w drogę.
J.W.
Wasze opinie
Marzyc, to znaczy juz osiagac swoj cel; marzenia bowiem spelniaja sie.
Piosenki Wojtkowe pobudzily we mnie nowe zycie. Jeszcze 4 listopada
ubieglego roku pisalam o swoich marzeniach, o domu z bukowego drzewa, o
tym, ze bedzie on istnial! Dla mnie i dla moich Przyjaciol. DZIS JUZ GO
MAM! I mam Przyjaciol, ktorzy pomogli mi go zdobyc: Wojtka Bellona i
Piotra, ktorzy wypelnili moje serce mysla o Bieszczadach i Bukowym moim
Domu. MARZENIA SIE SPELNIAJA...trzeba tylko bardzo pragnac...:)
Wojtek, Jego muzyka i poezja sa dla mnie dzis czyms wyjatkowym. Kiedy
pierwszego pazdziernika`07 wypowiadalam sie na temat Jego poezji, nie
wiedzialam jeszcze, ze siedemnascie dni pozniej otrzymam ostatni list od
swojego Ukochanego. Dzis Wojtek przypomina mi wciaz, ze ktos mnie kiedys
kochal. Jego Kraina Lagodnosci stala sie dla mnie Blekitna Kraina
Lagodnosci. A Jego "Sielanka o domu" to inspiracja do zalozenia
malenkiego domku w Bieszczadach. Bede go miala! I bedzie bukowy! Otwarty
dla wszystkich wedrowcow, ktorzy zechca w nim wypoczac. I sciany jego beda
pelne muzyki Wojtka Bellona. Dziekuje Ci, przyjacielu...
Poezja Wojtka jest pomostem miedzy Kobieta i Mezczyzna. Jego slowa pomogly
okreslic i nazwac Nasz Wspolny Domek.
Jego nazwa brzmi "Blekitna
Kraina Lagodnosci". A jego miejsce to Wszechswiat.
Na stronie: www.wgb.eps.gda.pl jest do ściągnięcia bardzo dużo archiwalnych
nagrań Wojtka i Bukowiny. Są tam piosenki zarówno bardzo znane jak i te
zapomniane.Jakość nie jest rewelacyjna ale da się słuchać. Polecam!!!!
~Merlin
31 grudnia 2003 14:10
****.chello.pl
Tak.. ale nie ma to jak wersje śpiewane..;) łezka sie kręci w oku...
To zadziwiające że Bellon jest twórcą mało znanym powszechnie. Jego
piosenki są wprawdzie niezwykle popularne ale wielu ludzi nie wie kto je
napisał i pierwszy wykonywał.
Wojtek warsztatem literackim dorównywał
Stachurze(choć przecież nie można ich twórczości porównywać) natomiast jako
bard był i jest zdecydowanie lepszy co świadczy o tym że teksty Stachury są
najbardziej popularne w wykonaniu SDM, zaś Bellona w oryginalym. Ja do jego
poezji i piosenek dotarłem przez szlak Stachura-SDM-Wolna Grupa Bukowina i
od razu się nią zafascynowałem. Należy popularyzować tego największego
polskiego barda który stworzył w polsce balladę poetycką i którego
zakończyło się przedwcześnie i tragicznie.
No i mnie zamurowało jak przeczytałem czesc tych wierszy(reszte doczytam
zaraz)
Nawet nie zdawalem sobie sprawy ze mielismy tak
wspoaniałego-niedocenionego poete-barda-wedrowce...a cisza o nim jak makiem
zasial
po prostu rewelacja
michal
<<
1 >>
Opinie czytelników serwisu :
Ilość opinii : 7
Dodaj własny komentarz
Pokaż komentarze na stronie
Statystyki publikacji :
Ilość odsłon : 31024
pokaż najczęściej czytane