Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokowana została możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

Kiedyś me serce
Otaczały muzy zwątpienia.
Tańczyły wokół niego
Krok za krokiem.
Zaciskały swój krąg
Coraz ciaśniej.
Były takie dni…
A dwie z muz,
Smutek i tęsknota,
Wbijały swe pazury
W delikatne ścianki serca.
Gdy one tak 
Dziko tańczyły,
Wtedy ja nie czułam nic.
Ani mej miłości do Ciebie
Ani tego, że Ty
Kochasz, tęsknisz i śnisz.

Lecz, gdy do mych uszu dotarł szept
Że Ty jednak 
Nie kochasz, nie tęsknisz, nie śnisz,
Wtedy poczułam, że moje serce
Oddaje Tobie na dłonie
Każde swoje uderzenie.
Wiedziałam wtedy,
Że gdybyś zniknął z mojego życia,
Serce moje wtedy pękłoby z bólu.
Że ja bez Ciebie nie umiem żyć.
Od wtedy to wiem.
Od czasu tego szeptu,
Który już się skończył,
Bo zagłuszyłeś go
Swymi słowami.
Słowami, które w Wigilijną noc
Prawie mi się przyśniły.
Ale to nie był sen.
To była senna jawa.
Na jawie Twe słowa,
Za które bardzo Ci dziękuję,
Bo one dały mi
Chęć do życia…
Ilość odsłon: 604

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.