Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokowana została możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

W łazience cos sie zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego 
wycia, woda zaś kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych 
środków zaradczych (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie 
w otwór, ustna perswazja etc.) - sprowadziłem ślusarza.

Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na 
ostrym nosie. Patrzył spode łba wielkimi niebieskimi oczyma, jakimś 
załzawionym wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie 
strony, stuknął młotkiem w rurę i powiedział:
- Ferszlus trzeba roztrajbować.
Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i 
zapytałem:
- A dlaczego?
Ślusarz był zaskoczony moja ciekawością, ale po pierwszym odruchu 
zdziwienia, które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i 
rzekł:
- Bo droselklapa tandetnie blindowana i ryksztosuje.
- Aha - powiedziałem - rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim 
czasie solidnie zablindowana, nie ryksztosowałaby teraz i roztrajbowanie 
ferszlusu byłoby zbyteczne?
- Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby 
śtender udychtować.
Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i stwierdziłem:
- Nawet słychać.
Ślusarz spojrzał dość zdumiony:
- Co słychać?
- Słychać, że śtender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy 
pan mu da odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa 
zostanie zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym 
idzie, ferszlus będzie roztrajbowany.
I zmierzyłem ślusarza zimnym, bezczelnym wzrokiem.
Moja fachowa wymowa oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanymi 
po raz pierwszy w życiu terminami, zbiła z tropu ślusarza. Poczuł, że musi 
mi czyms zaimponować.
- Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie 
reperacja - wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny - kosztować 
będzie... 7 złotych i 85 groszy.
To niedużo - odrzekłem spokojnie. - Myślałem, że conajmniej dwa razy 
tyle. Co zaś się tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan 
miał fatygować się po nią. Spróbujemy bez holajzy.
Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedzał:
- Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel krypować? Żeby trychter 
był na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy 
culajtungu nie ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
- No wie pan - zawołałame, rozkładając ręce - czegos podobnego nie 
spodziewałem się po panu! Więc ten trychetr według pana nie jest robiony 
na szoner? Ha, ha, ha! Pusty śmiech mnie bierze! Gdzież on na litość 
Boga jest krajcowany?
- Jak to gdzie? - warknął ślusarz. - Przecież ma kajlę na iberlaufie!
Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
- Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na iberlaufie jest kajla. W takim 
razie - zwracam honor: bez holajzy ani rusz.

I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na iberlaufie trychter 
rzeczywiście był robiony na szoner, nie zaś krajcowany, i bez holajzy w 
żaden spoób nie udadłoby się zakrypować lochbajtla w celu udychtowania 
śtendra, aby rostrajbować ferszlus, który dlatego żle działa, że 
droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.
Ilość odsłon: 14666

Komentarze

Rusałka

listopad 06, 2003 01:38

O Jezu....może i mam "szczególny rodzaj wrażliwości' ale popłakałam się ze śmiechu....Tuwim jest niesamowity! I kochał Łódź, tak jak ja:)